W klatce perfekcjonizmu

W klatce perfekcjonizmu

W klatce perfekcjonizmu

Już od najmłodszych lat jesteśmy uczeni tego, żeby nasze ubrania były zawsze doskonale czyste, nasze uśmiechy zawsze nienaganne, nasze rozwiązania optymalne. Wielu z nas to perfekcjoniści – dumni niewolnicy najwyższej jakości. Rzadko jednak zastanawiamy się nad ceną uporczywego dążenia do doskonałości – czy warto?

Cena perfekcyjności

W klatce perfekcjonizmu

Jeśli chcemy robić rzeczy doskonale, jesteśmy zmuszeni do wkładania większego wysiłku. Satysfakcja z czegoś idealnego jest nagrodą. Nieistotna jest „waluta” – to zawsze kosztuje – pieniądze, czas czy stres. Problemy zaczynają się, kiedy do zapłaty za perfekcjonizm muszą dokładać się inni. Dążenie do doskonałości jednostki odciska piętno na społeczeństwie – nie jest istotna grupa, problem może pojawiać się wszędzie – w domu, szkole, pracy. Jeśli mój partner uwielbia porządek, czy ja mogę pozwolić sobie na leniuchowanie w weekend? Jeśli mój nauczyciel preferuje jeden sposób rozwiązań, czy ja mogę sobie pozwolić na eksperymenty i samodzielną eksplorację? Jeśli mój przełożony jest perfekcjonistą, czy ja mogę sobie pozwolić na rozwiązania wystarczająco dobre, ale niedoskonałe? Według Zasady Pareta, w ciągu 20% czasu wykonujemy 80% zadania. Pozostałe 20% zadania konsumuje 80% czasu. Trudno jest nam się zadowolić czymś pozornie niekompletnym. Rozwiązaniem, które spełnia swoje zadanie, ale niekoniecznie w całości tak, jak byśmy chcieli, jak wymyśliliśmy.

Perfekcjonizm w improwizacji

W klatce perfekcjonizmu

Zarówno na warsztatach teatru improwizowanego, jak i biznesowych często używamy skojarzeń. Proste podawanie skojarzeń w kole, to świetna rozgrzewka, która bardzo szybko pokazuje, jak zachowujemy się w grupie. Perfekcjoniści w tej grze mają różne reakcje (zakłopotanie, wyrażenie niechęci itp.), ale jedna z nich jest wspólna dla wszystkich – postawa oceny. Ocena jest wyrażana wobec siebie lub wobec innych w grupie („Nie wiem, co mam powiedzieć”, “Nie podoba mi się to, co powiedziałem(am)”, „Mariusz, powinieneś powiedzieć pomarańcza, to lepsze skojarzenie do cytryny”).

Nieocenianie siebie i innych, to niezwykle ważny element tego zadania. Skojarzenia to ćwiczenie, w którym liczą się wystarczająco dobre rozwiązania. Uczą akceptować spontaniczne i szybkie decyzje, które podejmujemy. Improwizacja jest zbudowana na fundamentach akceptacji swoich wyborów – czy wydają się nam doskonałe, czy nie. Decyzje muszą być podejmowane natychmiast, z dużą dozą pewności siebie i zaufania. Perfekcjonista jest wtedy w stanie być w strefie komfortu ze swoją niedoskonałością (chce wykonać ćwiczenie najlepiej, więc nastawia się na akceptację niedoskonałości).

Lęk przed niedoskonałym

W klatce perfekcjonizmu

Nie powinniśmy się bać dobrych, lecz niedoskonałych rozwiązań. „Lepsze jest wrogiem dobrego”, jak głosił Voltaire – ta myśl jest niezwykle ważna obecnie. Żyjemy w czasach pędzącej technologii. Start-upy nie byłyby start-upami, gdyby skupiały się na optymalnych rozwiązaniach. Nie namawiam oczywiście do bycia miernym. Myślę, że czasem po prostu trudno nam zrobić tort bez wisienki na szczycie. Bez niej tort jest tak samo smaczny.

Tort

Zastanówmy się, czy ta wisienka warta jest tyle wysiłku. Pozwólmy sobie na komfort zastąpienia jej czymś, co akurat mamy pod ręką, nawet, jeśli to będzie kiszony ogórek. Jeśli będziemy tego świadomi, oszczędzimy sobie i innym czasu, stresu i pieniędzy.