Tak, i…

Tak, i…

Tak – słowo, które może wiele zmienić

Tak, i… W Szkole Impro uczymy wielu zasad improwizacji teatralnej. Każdy styl tej sztuki posiada swój własny zbiór reguł, lecz istnieje jedna, można by powiedzieć naczelna, zasada – “Tak, i…”. Bez “Tak, i…” stworzenie improwizowanej sceny byłoby niemożliwe, zwłaszcza bez jej pierwszego członu – TAK. “Tak” oznacza zgodę, akceptację, wysłuchanie i zrozumienie. Mówiąc swojemu partnerowi scenicznemu “Tak”, aprobuję jego wybory, jego postać, jego słowa. Jeśli mój partner w scenie zacznie od słów “Mamo, dzięki za pożyczenie pieniędzy na wakacje”, nie powinienem odpowiadać “Nie jestem Twoją matką, jesteśmy dwoma pracownikami sklepu na nocnej zmianie”. Zamiast tego powinienem się zgodzić z rzeczywistością zaproponowaną przez niego i odpowiedzieć “Nie ma sprawy Tomek, miałeś świetny rok na studiach, więc należy Ci się odpoczynek”. Bez obustronnej zgody nie uda się zbudować postaci, świata i relacji.

Drugi człon złotej zasady – “i” przypomina o tym, by odnosić się do swojego partnera z szacunkiem i budować scenę razem z nim. “I” to dokładanie swojej części rzeczywistości do rzeczywistości mojego partnera. Wspólne budowanie treści, skupianie się na jednym temacie prowadzi do dobrych scen. Sama zgoda z tym, co powiedziała druga strona nie wystarcza. Wyobraźmy sobie, że zamiast “Tak, i…” zastosujemy zasadę “Tak, ale…” (słyszę i akceptuję to, co mówi mój partner, ale ja mam lepszy pomysł/zauważam problem/skupiam uwagę na czymś innym). Jeśli zaczniemy od słów “Super, mamo, pojedź na te wakacje ze mną!”, możemy odpowiedzieć “Tak, (ale) pojechałabym z Tobą, ale nie mam pieniędzy”. Taka reakcja cofa scenę do punktu początkowego, jesteśmy zmuszeni szukać zgody i tematu w innym miejscu. Zasada “Tak, i…” działa też w naszym życiu zawodowym, ale jak?

Tak, i…

Nie da się

“Nie da się” – gdybyśmy wszyscy dostawali złotówkę za każdym razem kiedy to słyszymy, każdy z nas byłby milionerem. To była chyba najczęściej wypowiadana kwestia podczas mojej pracy w sektorze IT. Sam bardzo często jej używałem, po poznaniu zasad improwizacji zacząłem się zastanawiać – dlaczego tak jest? Nie da się zaprojektować pewnej części systemu, nie da się spełnić rygorystycznych warunków wydajności, nie da się dostarczyć rozwiązania w tym terminie. Ale da się zrobić coś! Reakcja “Nie da się” zamyka drzwi, jest źródłem negatywnych emocji, niszczy zaufanie. Rozważmy przykład:

– Paweł, chciałbym zrobić demonstrację strony za tydzień…

– Nie da się.

– Dlaczego?

– Nie da się skończyć do piątku…

Paweł wie, że nie uda mu się zrobić całości pracy w tym terminie, zna już odpowiedź. Można jednak zastosować zasadę “Tak, i…” by inaczej podejść do tej sytuacji:

– Paweł, chciałbym zrobić demonstrację strony za tydzień…

– Super, strona jest już gotowa w 80%. Demonstracja to dobry pomysł, obawiam się jednak, że nie skończymy panelu administracyjnego do końca tygodnia. Możemy przesunąć deadline lub skupić się na prezentacji działających i przetestowanych funkcjonalności. Jestem pewien, że uda nam się pokazać z naszej najlepszej strony.

– Dobrze, skupmy się na części sklepowej, panel administracyjny możemy zaprezentować po skończeniu projektu.

Paweł musi przekazać negatywną informację – demonstracja strony ukończonej w 100% nie będzie możliwa. Aprobuje jednak pomysł swojego przełożonego, zgadza się z jego podejściem. Mówi demonstracji “Tak”. Paweł mówi też “i” – mimo, że nie uda się zrealizować planu całkowicie, wychodzi z inicjatywą proponując rozwiązania, które mogą rozwiązać problemy i zadowolić obie strony.

Tak, i…

Dziwna zgoda

Zasada “Tak, i…” stosuje się do improwizatora (profesjonalisty grającego na scenie), a nie jego postaci. Co to znaczy? Wyobraźmy sobie scenę:

– Krzysiek, wskocz do ogniska

– Tak, i wtedy spłonę

Widzimy tu zgodę postaci (improwizatora też). Reakcja jest jednak destrukcyjna dla sceny. Jest irracjonalna i może potencjalnie ją zakończyć, w raczej nieprzyjemny sposób. Godząc się jako improwizator, ale reagując jak racjonalna postać możemy sobie wyobrazić tę scenę tak:

– Krzysiek, wskocz do ogniska

– Skoki do ogniska? Obawiam się, że to zły pomysł – może się przypalić mój sweter. A wiesz, jak kocham swój sweter.

Taka sama zasada obowiązuje nas w pracy – tak jak w przykładzie ze stroną – nie powinniśmy zgadzać się i proponować demonstracji, do której nie będziemy przygotowani. Godzimy się jako profesjonalista, godzimy się z potrzebami, godzimy się ze stanem faktycznym. Reakcja powinna być racjonalna, zaś jej forma powinna być w konwencji “Tak, i…”.

Tak, i…

Tak, i…

Na początku to nie jest proste, ale namawiam każdego do stosowania tej zasady na co dzień. Jeśli kiedyś będziecie chcieli powiedzieć “Nie da się”, spróbujcie eksperymentu z “Tak, i…”. Być może uda wam się skończyć spotkanie dużo wcześniej, zobaczyć uśmiech na twarzach drugiej strony (albo pierwszy raz ludzką twarz swojego szefa), czuć satysfakcję, a przede wszystkim zakończyć je z konstruktywnym rozwiązaniem.
Zgadzajmy się, akceptujmy, odpowiadajmy z entuzjazmem i szacunkiem do drugiej strony. Specjaliści od biznesu umieszczają entuzjazm w pierwszej dziesiątce najważniejszych cech pracownika. I wcale mnie to nie dziwi.